Aktualności
Pielgrzymka do polskich mogił w Uzbekistanie
W 70. rocznicę wyjścia Polskich Sił Zbrojnych z ZSRR do Uzbekistanu udała się delegacja państwowa na czele z szefem Kancelarii Prezydenta RP ministrem Jackiem Michałowskim. Oddano hołd pochowanym na uzbeckiej ziemi Polakom oraz odsłonięto pamiątkowe tablice wdzięczności narodu polskiego dla narodu uzbeckiego za życzliwe przyjęcie Polaków w czasie II wojny światowej.
Uroczystości w Uzbekistanie zorganizowane przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy współpracy z Ambasadą RP w Taszkencie i Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa rozpoczęły się 6 czerwca na polskim cmentarzu wojennym Olmazor I w pobliżu stolicy Uzbekistanu w asyście Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Znajdują się tam mogiły 25 żołnierzy polskich armii gen. Władysława Andersa oraz 45 cywilów. W uroczystościach uczestniczyła dwudziestoosobowa grupa kombatantów i Sybiraków, biorących udział w ewakuacji Polskich Sił Zbrojnych do Iranu.
Przybyłych na uroczystość weteranów i polską delegację powitał Jan Stanisław Ciechanowski, p.o. kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych: „Dziś rozpoczynamy pielgrzymkę do miejsc dla Polaków świętych, na cmentarze naszych rodaków, którzy zmarli w Uzbekistanie. Wspominamy tułaczkę narodu polskiego. Oddajemy hołd naszym rodakom: oficerom, żołnierzom, cywilom oraz licznym junakom i dzieciom z miejscowego polskiego sierocińca, którzy zmarli z głodu i chorób na uzbeckiej ziemi. Ile jeszcze spoczywający tu Polacy mogli dla ojczyzny zrobić, ile potencjału pogrzebano w tysiącach polskich grobów na obszarze całego Związku Sowieckiego. Chylimy dziś głowę przed grobami naszych rodaków, którzy szli ku wolnej Polsce. Dziś nad waszymi grobami możemy powiedzieć, że wasze marzenie się spełniło - Polska jest wolna i niepodległa, rozwija się, pamięta o swoich bohaterach. Dobry Bóg dał, że sprawiedliwość zwyciężyła, mury runęły, kajdany pękły. Pozostaniecie na zawsze w naszych sercach i myślach. Spoczywajcie w pokoju. Jeszcze Polska nie zginęła” - powiedział do zgromadzonych kombatantów, Polonii oraz przedstawicieli władz uzbeckich p.o. kierownika UdSKiOR. Stwierdził również, iż „Naród uzbecki sam znajdujący się w tragicznej sytuacji w latach II wojny światowej wyciągnął pomocną dłoń do przybyszy z dalekiego Lechistanu. Polacy nazywali Uzbekistan cudowną, gościnną i szczodrą ziemią, gdzie okazano im współczucie. Wiedzieli, że znajdują się wśród ludzi im przyjaznych. Uzbecy dzielili się z nimi wszystkim, co mieli. Stanęli w szeregu narodów, które w czasie koszmarnej II wojny światowej dowiodły swego humanitaryzmu i człowieczeństwa. Polacy, wyjeżdżając z jednego z uzbeckich miast w roku 1946, pisali na pożegnanie: „Polska ludność (…) wyraża całemu narodowi uzbeckiemu głęboką wdzięczność za serdeczną gościnę, pomoc i okazane uczucia. Na całe życie zapamiętamy Was jako naszych najlepszych przyjaciół i sojuszników naszego narodu i będziemy starać się umacniać i pogłębiać te więzy przyjaźni i współpracy z wielkim narodem uzbeckim”. Ciechanowski skierował również w języku uzbeckim podziękowania dla narodu uzbeckiego: „Drodzy uzbeccy przyjaciele, dziękujemy Wam serdecznie za życzliwe przyjęcie Polaków na Waszej ziemi podczas II wojny światowej. Polacy nigdy nie zapomną serdeczności i dobroci, jaka spotykała ich na każdym kroku. Niech żyje naród uzbecki! Niech żyje naród polski!”.
Po wystąpieniu odmówiono modlitwę ekumeniczną oraz złożono wieńce i wiązanki kwiatów pod pomnikiem oraz kwiaty na mogiłach spoczywających w tym miejscu Polaków.
Hymnem państwowym, złożeniem wieńców i wiązanek kwiatów oraz zapaleniem zniczy oddano hołd spoczywającym na cmentarzu Olmazor II oraz przed pomnikiem w miejscowości Jangi-Jul, gdzie mieścił się sztab armii gen. Andersa. Po wojnie cmentarz w tym miejscu został zlikwidowany. Dziś stoi tam pomnik upamiętniający 40 pochowanych Polaków.
Powrót z cmentarzy do Taszkentu urozmaicił weteran 2. Korpusu Polskiego prof. Wojciech Narębski, który w autokarze puścił płytę ze swoimi wykonaniami wojennych pieśni skomponowanych przez Feliksa Konarskiego, autora „Czerwonych Maków na Monte Cassino”.
Przybyliśmy, by pochylić głowy nad polskimi mogiłami
Oficjalna delegacja polska spotkała się z wiceministrem spraw zagranicznych Uzbekistanu Wladimirem I. Norowem, przewodniczącym Izby Wyższej Parlamentu Uzbekistanu Ilgizarem M. Sobirowem oraz przewodniczącą Izby Niższej Parlamentu Diloram G. Taszmekhamedową.
Główne uroczystości odbyły się w Taszkencie przed pomnikiem upamiętniającym Polaków zmarłych w Uzbekistanie w 1942 roku. W uroczystości wzięli udział m.in. Beata Oczkowicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Marek Bucior, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, Andrzej Person, przewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą Senatu RP, senatorowie RP Łukasz Abgarowicz, Barbara Borys-Damięcka i Maciej Grubski, posłowie na Sejm RP Mirosław Koźlakiewicz i Ligia Krajewska, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Andrzej Krzysztof Kunert, dowódca Garnizonu m.st. Warszawy gen. Wiesław Grudziński, prezes „Wspólnoty Polskiej” Longin Komołwoski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Agnieszka Rudzińska. Republikę Uzbekistanu reprezentowali: Ravashan Usmanow, dyrektor Departamentu Europejskiego MSZ, Ilkhom Ocziłow, I sekretarz Departamentu Europejskiego MSZ i Akmal Alimow, sekretarz Departamentu Protokołu Państwowego MSZ.
Podczas uroczystości pod pomnikiem gości powitał ambasador RP w Taszkencie Marian Przeździecki. Następnie zabrał głos przewodniczący polskiej delegacji: „Przyjechaliśmy tu pochylić się nad mogiłami tych, którzy 70 lat temu nie wyjechali z tej ziemi z armią generała Andersa. Uzbekistan w tamtym czasie był krajem równie dotkniętym stalinizmem jak wszystkie inne kraje Związku Radzieckiego. Uzbecy byli prześladowani, ale jednak nam pomogli – z uśmiechem, z sercem – pomogli Polakom, którzy tutaj dotarli, przebywali i stąd wyjechali. Bardzo, bardzo serdecznie za to dziękujemy” - powiedział szef Kancelarii Prezydenta RP, minister Jacek Michałowski. „Wyrażamy radość z tego, że tu dziś jesteśmy, że mamy wśród nas reprezentację 20 świadków tamtej historii, którzy z Uzbekistanu poprzez Turkmenistan, Iran, Palestynę dotarli na front i walczyli o wolną Polskę, a dziś są z nami. To naprawdę wielka radość móc się z Wami spotkać tutaj w Uzbekistanie” - zwrócił się do przybyłych na uroczystości kombatantów z Polski oraz Wielkiej Brytanii. „Odczuwamy także, poza smutkiem i radością, wielkie uczucie wdzięczności. Wielkiej wdzięczności dla wszystkich tych, którzy na wielu frontach II wojny światowej walczyli, żebyśmy my dzisiaj mogli się spotkać i żyć w pokoju” - podkreślił minister Michałowski.
W trakcie uroczystości poświęcono wmurowane przy pomniku, znajdującym się obok kościoła polskiego w stolicy Uzbekistanu, tablice pamiątkowe będące wyrazem wdzięczności narodu polskiego dla narodu uzbeckiego za życzliwe przyjęcie Polaków w czasie II wojny światowej. Odmówiono modlitwę ekumeniczną oraz złożono wieńce i wiązanki kwiatów. W uroczystości uczestniczyli ambasadorowie Unii Europejskiej, Bułgarii, Czech, Gruzji, Niemiec, Tadżykistanu, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych Ameryki i Włoch.
„Uzbekistan Polacy nazywali cudowną, gościnną i szczodrą ziemią, nie dlatego, że warunki życia były tu łatwiejsze, ale dlatego, że okazano im współczucie. Dziś za tę opiekę narodowi uzbeckiemu dziękujemy” - powiedział po uroczystości Jan Stanisław Ciechanowski.
W marcu i sierpniu 1942 r. przez Uzbekistan do Iranu przedostały się 116.543 osoby, w tym 78.631 żołnierzy, czyli ok. 10% Polaków wywiezionych do ZSRS po 17 września 1939 r. Chorych, osłabionych i wygłodzonych żołnierzy i cywilów dziesiątkowały epidemie. Od lutego do sierpnia 1942 r. zmarło ok. 3100 żołnierzy i jeszcze więcej cywilów, w tym dzieci.
Wzruszenie i duma córki generała Andersa
Na uroczystości przybyła córka generała Andersa. „Obecność na dzisiejszych uroczystościach jest dla mnie olbrzymim przeżyciem. Jestem niezwykle wzruszona pamięcią o moim ojcu, tym że jest tak ceniony i że pamięta się o nim. Jestem bardzo dumna.” - powiedziała Anna Maria Anders.
Obecni podczas uroczystości kombatanci nie kryli wzruszenia powrotem do wojennych wspomnień. Podkreślali, że przyjazd do Uzbekistanu jest dla nich niezwykle ważny.
„Mój przyjazd jest hołdem pamięci dla tych, którzy do Polski nie dotarli, spoczęli tutaj. Te mogiły są nieliczne w porównaniu z liczbą tych, którzy tutaj spoczywają. Bo umarło w tym czasie bardzo wielu ludzi” - podkreśliła Maria Gordziejko. Jak opowiadała, urodziła się na Polesiu, a w wieku niespełna 9 lat, wraz z matką i siostrami wywieziono ją 10 lutego 1940 r. w okolice Archangielska. Wcześniej Sowieci zamordowali jej ojca. Spod Archangielska z matką i dwiema młodszymi siostrami trafiła do Uzbekistanu, a stamtąd do Iranu.
Kombatanci: to pielgrzymka do grobów naszych kolegów
Marii Gordziejko wtórował kapitan Stefan Mączka, który przybył na obchody z Wielkiej Brytanii. „To jest hołd dla naszych zmarłych” - podkreślił. Przyznał też, że w Uzbekistanie odczuwał wielkie wzruszenie. Jak podkreślił, przyjazd na obchody rocznicowe traktował jako swój obowiązek. „Mam 90 lat, ale jestem szczęśliwie w doskonałym zdrowiu, a wielu moich kolegów nie mogło podjąć się takiej podróży. Jestem tu też w imieniu kolegów, którzy jeszcze żyją” - zaznaczył.
Kolejny weteran Armii Andersa Jerzy Nowak, który do Uzbekistanu również przyjechał z Wielkiej Brytanii, wyznał, że wizyta na uzbeckiej ziemi to dla niego przede wszystkim pielgrzymka do miejsca pamięci po kolegach, których tu pochowano. Pokazując swoje odznaczenia podkreślał, że wszystkie by oddał za życie tych, którzy zmarli w Uzbekistanie, czy później – w ogromnej liczbie polegli w bitwie o Monte Cassino.
Polska delegacja oraz kombatanci po zakończeniu uroczystości pod pomnikiem przeszli do pobliskiego kościoła katolickiego. Pierwszy dzień wizyty w Uzbekistanie zakończyła Msza Święta celebrowana przez administratora apostolskiego w Uzbekistanie J.E. biskupa Jerzego Maculewicza, po której odbył się niezwykły koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu młodzieży polonijnej.
Drugiego dnia – zwiedzanie Samarkandy
Zwiedzanie Samarkandy - starożytnego miasta, przez które prowadził jedwabny szlak - było w programie drugiego dnia wizyty polskiej delegacji w Uzbekistanie. To zabytkowe miasto różni się od nowoczesnej stolicy kraju, Taszkentu, który w wyniku tragicznego trzęsienia ziemi w latach 60. ubiegłego wieku uległ zniszczeniu w blisko 80%.
Polska delegacja przebywała w Samarkandzie na zaproszenie strony uzbeckiej. Zwiedzano muzeum Afrosiab, Gur Emir - mauzoleum słynnego władcy azjatyckiego Tamerlana (1336-1405), a także miejscowy bazar.
Następnie odbył się uroczysty obiad, w którym uczestniczył miejscowy gubernator. Podczas obiadu serwowano tradycyjne uzbeckie dania. Odbył się również występ uzbeckich artystów. Obiad stał się kolejną okazją do wyrażenia wdzięczności Uzbekom za pomoc Polakom, którzy w 1942 r. przebywali na ich ziemi. „Dostaliśmy tu duże wsparcie duchowe, przyjęto nas serdecznie i obdarzono współczuciem. Serdecznie wszystkim dziękujemy” - mówił, w imieniu kombatantów 2. Korpusu, pułkownik Edmund Brzozowski.
Spotkanie z samarkandzką Polonią
Ostatnim punktem wizyty było spotkanie z samarkandzką Polonią w kościele polskim. Był koncert fortepianowy, rozmowy i uroczyste wręczenie Karty Polaka. Dzień wcześniej Karty Polaka wręczano w rezydencji ambasadora RP w Taszkencie.
Szefowa samarkandzkiej organizacji polonijnej Olga Serebrennikowa opowiadała, że Polakom żyje się w Uzbekistanie dobrze. Bardzo chwaliła współpracę z polskimi instytucjami i organizacjami, w tym z Fundacją Pomocy Polakom na Wschodzie. W ramach działalności organizacji polonijnej organizowane są między innymi wieczory poezji Mickiewicza, Słowackiego oraz koncerty Chopina.
Według Serebrennikowej niewielu Polaków pozostało na uzbeckiej ziemi. Jak mówiła, powyjeżdżali na Ukrainę, Białoruś, do Rosji, ale również - jeśli istnieje taka możliwość - najchętniej wracają do Polski.
Ambasador RP w Taszkencie Marian Przeździecki liczbę obywateli Uzbekistanu z wpisanym do paszportu polskim pochodzeniem szacuje na około 3 tysiące. Choć – jak powiedział - część z nich w ostatnim czasie mogła z tego kraju wyjechać. Ocenił, że aktywnie zaangażowanych w działalność centrów polonijnych, uczących się języka polskiego, jest kilkuset działaczy.
Piotr Sułek
Galeria zdjęć fot. Alina Nowacka